Branża hazardowa w czasach epidemii

przez tomasz

Chiński wirus 2019-nCoV, co było spodziewane, dotarł również do naszego kraju przy okazji wywracając nasze życie do góry nogami. Zamknięte szkoły, galerie handlowe czy kina, przywrócone kontrole graniczne, obowiązkowa kwarantanna dla wszystkich powracających z zagranicy – to tylko niektóre z radykalnych kroków podjętych przez nasz rząd. W tym wpisie przyjrzymy się jakie są konsekwencje epidemii dla branży hazardowej i jakie mogą być jej możliwe skutki.

Jak podzielić branżę hazardową?

Mimo, że branżę hazardową sprowadza się do wspólnego mianownika to warto na początku podkreślić, że zawiera ona w sobie kilka zupełnie różnych usług. Najbardziej popularnym produktem, pod względem liczby użytkowników, są tu loterie liczbowe i zdrapki – za nie w naszym kraju odpowiada państwowy monopolista spółka Totalizator Sportowy. Drugie w kolejności pod względem popularności są zakłady sportowe.

W naszym kraju obstawianie zakładów jest pozbawione niemal żadnych restrykcji pod warunkiem, że robi się to w krajowym bukmacherze i ma ukończone 18 lat. Nic więc dziwnego, że zakłady bukmacherskie rozwinęły się w olbrzymim stopniu a w każdym większym czy mniejszym mieście, w galeriach handlowych napotkamy punkty takich firm jak STS, Fortuna czy Milenium.

Ostatnim dużym segmentem są gry hazardowe. Poczynając od typowych kasynowych tradycyjnych gier jak Poker, Ruletka czy Blackjack aż po jednorękich bandytów popularnych zarówno w Internecie jak i stacjonarnych kasynach. Automaty od niedawna dostępne są także w salonach gier, które uruchomił także Totalizator Sportowy.

Stacjonarne placówki w olbrzymich kłopotach

Drugi podział jest dość oczywisty, czyli stacjonarne placówki vs Internet. I tak na przykład wspomniany wyżej Totalizator Sportowy jakieś 80-90% swojego biznesu prowadzi stacjonarnie. Punty Lotto to małe budki, gdzie najczęściej starsi ludzi, będący w grupie podwyższonego ryzyka, stoją stłoczeni na małej przestrzeni. Posługują się również gotówką, która jest doskonałym nośnikiem dla wirusów.

Dodatkowo zakłady Lotto można obstawiać w dużych sklepach, na stacjach benzynowych czy w galeriach handlowych. Dodajmy do tego salony gry na automatach, gdzie wprawdzie pojawiają się zwykle dużo młodsi ludzi, ale siłą rzeczy trzeba prowadzić jakąś interakcję z maszyną np. dotykając panelu dotykowego. Ten fakt plus przebywanie z większą liczbą osób w małym, zamkniętym pomieszczeniu to również doskonała okazją do rozprzestrzeniania się wirusa. Dokładnie to samo możemy powiedzieć o stacjonarnych punktach zakładów bukmacherskich czy kasynach. Zarówno te pierwsze jak i drugie gromadzą sporo osób w zamkniętych pomieszczeniach, duża rotacja osób sprawia, że o zarażenie jest nader łatwo.

Na tę chwilę (14 marca) działalność wszystkich placówek handlowych poza sklepami spożywczymi i aptekami nie została wstrzymana. Jest to naszym zdaniem kwestia czasu, bo w Polsce z dnia na dzień wprowadza się coraz bardziej radykalne kroki. Zamknięto już galerie handlowe, restauracje i de facto kościoły. Nikt w takim przypadku raczej nie będzie polemizował z koniecznością zamknięcia bukmacherów czy kasyn.

Bukmacherzy w sporych opałach

Na szczególną uwagę zasługują tutaj bukmacherzy. Tracą oni podwójnie. W dzisiejszych czasach większość firm prowadzi swój biznes zarówno stacjonarnie jak i w Internecie. Jeżeli chodzi o salony stacjonarne to większość z nich już zamknięto zaś kwestią czasu są rozwiązania prawne, które zamkną wszystkie. Czynsz za lokal czy pensje dla pracowników trzeba jednak wciąż płacić, co wygeneruje olbrzymie straty.

Co gorsza, zawieszono niemal wszystkie liczące się rozgrywki sportowe! Ekstraklasa, rozgrywki piłkarskie w Anglii, Włoszech, Hiszpanii, Francji, Liga Mistrzów, turnieje tenisowe, koszykarskie a nawet wyścigi F1 czy skoki narciarskie. Kolejni piłkarze czy trenerzy okazują się zarażeni co stawia pod znakiem zapytania nawet rozegranie turnieju Euro 2020 w czerwcu.

Oczywistym jest, że bukmacherzy, którzy żyją tylko z marży na zakładach sportowych ponoszą z tego tytułu ciężkie straty. W końcu, co mają obstawiać gracze, skoro mecze grają tylko ligi Uzbekistanu czy Kambodży? Krajowi bukmacherzy, którzy ustawowo mogą tylko przyjmować zakłady znaleźli się w poważnych problemach. Widać to po tym, jak desperacko starają się teraz promować esport i zakłady wirtualne. Czy zobaczymy w 2020 pierwsze bankructwa wśród polskich bukmacherów? Jeżeli ban na rozgrywki sportowe będzie się przedłużał to więcej niż prawdopodobne.

Kasyna internetowe wyjdą z tego z zyskiem?

Kasyna stacjonarne notują ciężkie straty – za przykład posłużą nam trzy wielkie firmy posiadające luksusowe hotele i kasyna w najbardziej prestiżowych lokalizacjach jak Las Vegas czy Makau. MGM Resorts International cena za akcje w styczniu: 33 usd, dziś około 15. Caesars Entertainment Corporation, w styczniu 14,5 usd dziś 8,5. Wynn Resorts w styczniu 151 usd, dziś 72.

Biorąc pod uwagę restrykcje dotyczące podróży i ogólną histerię spadki o 50% są jak najbardziej zrozumiałe. Wiele krajów już całkowicie zablokowało możliwość wjazdu dla obcokrajowców i połączenia lotnicze. Kasyna stacjonarne czeka więc ciężki czas. Zupełnie inaczej ma się sprawa dla ich internetowych odpowiedników.

Kasyna internetowe oferują dokładnie te same produkty – automaty, gry stołowe i karciane, często nawet rozgrywane na żywo, gdzie prawdziwego krupiera oglądamy przez kamerę. Co więc mają zrobić gracze, którzy nie mogą odwiedzić prawdziwego kasyna albo spędzają kwarantannę w domu? To oczywiste. Kasyna internetowe czekają na nich z otwartymi rękami. Wydaje się więc, że to jedna z niewielu branż, która ma szanse skorzystać na panice wywołanej koronawirusem i ograniczeniami w przebywaniu w dużych skupiskach ludzkich. Czy tak rzeczywiście będzie? Przekonamy się za jakiś czas.

Wspomniane w tym artykule

w Bonusach

Zagraj teraz